W roku szkolnym 2017/2018 nasza Szkoła przygotowywała się do wzięcia udziału w programie Erasmus Plus. Pracowaliśmy nad projektem „Poza granicami”, który otworzyłby nas na różnorodność europejską –mieszankę narodów, kultur i tradycji. Rozpoczęliśmy współpracę ze Szkołami, zwanymi partnerskimi, by móc potem wspólnie prowadzić projekt i umożliwić naszym uczniom wyjazdy do tych szkół. Dzięki programowi uczniowie z kilku państw spotykają się w każdej ze szkół, wspólnie opracowują zadania projektowe i poznają miejscową kulturę, goszcząc u rodzin uczniów. To wspaniała okazja, by poczuć się Europejczykiem/Europejką, by stać się częścią tworzonej historii i jednocześnie budować przyszłość razem z innymi uczniami. To także szansa dla uczniów na zawarcie wieloletnich przyjaźni. Naszymi partnerami są szkoły z kilu krajów, m.in. Portugalii, Włoch, Hiszpanii i Turcji.

W lipcu bieżącego roku dzięki serdeczności hiszpańskich nauczycieli, poznałam jedną ze szkół partnerskich: IES Fuente Nueva w El Ejido. Pani Maria Galvez Alonso, nauczycielka tej Szkoły, zaprosiła mnie do El Ejido, byśmy mogli się lepiej poznać, by przybliżyć mi szkołę, w której uczy się około 700 uczniów i która jest wyjątkowa nie tylko ze względu na swoje położenie geograficzne.

El Ejido to ponad 80 tyś. gmina w Almerii, w Andaluzji. Położona jest nad morzem Śródziemnym, na samym południu Hiszpanii. To bardzo ciepły, rolniczy region, z którego owoce i warzywa dostarczane są do sieci sklepów w całej Europie. Latem panują tam upały, podczas mojego pobytu temperatura nie schodziła poniżej 33 stopni Celsjusza w trakcie dnia. Zdawało mi się, że wszystko w tym regionie Europy bardzo różni się od naszej rzeczywistości, tzn. dla nas jest tam naprawdę egzotycznie: rosnące wokół palmy, rozciągające się wzdłuż wzgórz plantacje oliwek, drzewka limonkowe i pomarańczowe, spacerujące wśród nich papugi zamiast wróbli i ta jaskrawa biel budynków jeszcze bardziej potęgująca wszechobecne światło. A na niebie żadnej, nawet pojedynczej chmurki…

Budynek Fuente Nueva zdecydowanie różni się planem od naszej Szkoły w Kętrzynie. W centrum jest wielka otwarta przestrzeń, jakby patio, które, jak się dowiedziałam, służy uczniom do spędzania tam przerw na wolnym powietrzu. Na ścianach widnieją piękne murale wykonane przez lokalnych artystów i uczniów – „by pozwolić uczniom na kreatywność, na wyrażenie siebie” (zdj.) – powiedziała mi Pani Maria. Wewnątrz budynku zaskoczyły mnie wystawy prac uczniów, które ujawniają bogactwo kulturowe szkoły. „Mamy tutaj wiele kultur, religii, one się przenikają” – wyjaśniła Pani Maria.

Uczniowie Fuente Nueva brali już udział w międzynarodowych projektach, odwiedzali szkoły w innych krajach Europy. Polska, szczególnie zimą, jawi im się jako ciekawe miejsce, więc mam nadzieję, że program Erasmus Plus umożliwi im przyjazd do naszego regionu.

Pani Maria zapoznała mnie z zespołem nauczycieli oraz z Dyrektorem Szkoły, Pascualem Lorente Brox (zdj. Pascual, Maria i ja).  Tak wiele chciałam dowiedzieć się o ich Szkole i życiu uczniów, że omal nie zamęczyłam ich pytaniami. Całe szczęście, to cierpliwi i serdeczni ludzie, również ciekawi naszej Szkoły.

Jeśli Polacy uważani są za naród gościnny, to Hiszpanie są narodem wielce gościnnym, o czym przekonałam się właśnie dzięki Pani Marii. Doświadczyłam prawdziwej kuchni hiszpańskiej, która była przepyszna, choć osoby o konserwatywnych upodobaniach kulinarnych mogłyby się zastanawiać „Co to za potwór na moim talerzu?” (zdj.) Spokojnie, to tylko ośmiornica…

Pani Maria poleciła mi miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć w Andaluzji. Niektóre z nich wymagały wewnętrznej walki z naturalnym lękiem wysokości, ale każde z nich warto odwiedzić, są niesamowitym przeżyciem. I tak, El Caminito del Rey (tłum. Ścieżka Króla), ciągnący się przez pięć kilometrów spacer na zawieszonym wysoko na skałach szlaku robi na zwiedzających ogromne wrażenie (zdj.). Obie ściany wąwozu to niemalże pionowe urwiska skalne osiągające wysokość 100 m.

Bajkowo położone miasto Ronda to kolejny przykład cudu natury (zdj.). Można wpatrywać się w nie godzinami i przecierać oczy ze zdziwienia, zastanawiając się jak to możliwe, żeby miasto zawisło na pionowych skałach.

Jeśli odbijemy od Almerii w lewo, w kierunku Portugalii, dotrzemy na Gibraltar. To niezwykły kawałeczek Europy, taki „koniecznie-trzeba-zobaczyć”, szczególnie jeśli jest się wielbicielem angielskich klimatów. Tam nawet budki telefoniczne są czerwone zupełnie jak te angielskie. Kolejką można dotrzeć na szczyt, jest trochę przerażająco, ale dla niesamowitych widoków później – warto, gdyż stojąc na europejskim kontynencie widzi się tam Afrykę. 

Andaluzja to drugi co do wielkości region Hiszpanii, są tam również słynne wielkie miasta, takie jak Sewilla, Malaga (zdj), Grenada. Oczywiście, piękno architektury i cudów natury jest uderzające, doświadczenia pozostają w pamięci na długo, ale to ciepło i serdeczność ludzi są najważniejsze. I tak zapamiętałam El Ejido, nie mogę się doczekać kiedy tam wrócę. Mam nadzieję, że Wy także trzymacie kciuki za Erasmusa!

Muchas gracias a Maria, Ignacio, Pascual y IES Fuente Nueva!

Patrycja Ożarowska


In school year 2017/2018 our School has been preparing to take part in Erasmus Plus project. We were working on the project “Beyond borders”, which could open us for European diversity – melting pot of nations, cultures and traditions. We started cooperation with the Schools, called partner Schools in order to lead the project together and enable our students direct mobilities with each other. Thanks to the program students from a few countries meet in each School, work together on project tasks and learn local culture living by host families. It is a wonderful opportunity to feel European, to become a part of history and build the future together with other students. It is also a chance for the students to start long lasting friendships. Our partner Schools are from several countries: Portugal, Italy, Spain and Turkey.

In July, this year thanks to cordiality of Spanish teachers, I got to know one of the partner Schools: IES Fuente Nueva in El Ejido. Mrs Maria Galvez Alonso, the teacher from the School, invited me to El Ejido, to know each other better, to show me the School, where about 700 students study and which is special not only because of its geographical location.

El Ejido is a province with over 80 thousand citizens in Almeria, Andalucia. It is situated at the Mediterranean Sea, in the very south of Spain. It is a very hot, agricultural area, from which the vegetables and fruits are delivered to the shops all over Europe. In the summer there are heat waves, during my stay the temperatures did not fell down below 33 degrees of Celsius during the day. It seemed to me that everything in that region of Europe differs a lot from our reality, which means it is quite exotic for us: palm trees around, olive trees farms along the hills, lime and orange trees, the parrots wandering instead of sparrows and that brightening whiteness of the buildings intensifying the omnipresent lucidity. And in the sky not even one little cloud…

The building Fuente Nueva definitely differs from our Kętrzyn School plan. In the centre there is a big open space – a kind of patio, which, as I learned, serves for the students to spend their breaks there. On the walls there are beautiful murals painted by the local artists and students – “to enable them express their creativity, to express themselves” (picture) – said Maria. Inside the building I was surprised by the students works exhibitions, which show the School’s rich cultural background. “There are different cultures, religions in our School, they infiltrate each other” – explained Maria.

The students of Fuente Nueva have already taken part in international projects, they visited schools in other European countries. Poland, especially in winter, seems an interesting place for them, so I hope that Erasmus Plus program will enable them to visit our region.

Maria introduced me to team of teachers and the Headmaster of the School, Pascual Lorente Brox (picture Pascual, Maria and me). I wanted to learn so much about their School and the students’ life that I almost tormented them with questions. Fortunately, they are patient and hearty people, also interested in our School.

If the Polish people are considered to be a hospitable nation, the Spanish people are greatly hospitable, of which I could learn thanks to Maria. I experienced authentic Spanish cuisine, which was delicious; however, the people of conservative culinary attitude could be wondering “What’s that monster on my plate?” (picture). Oh, calm down, it is just an octopus…

Maria recommended to me places to visit in the region of Andalucia. Some of them demanded  internal struggle with natural fear of heights, but all of them are worth – seeing and constitute an incredible experience. And so, El Caminito del Rey (trans: The King’s Pathway) – a trail walk hung up high on the rocks stretching for over five kilometers makes an indescribable impression on the visitors (picture). Both walls of gorge are almost vertical rocky cliffs reaching 100 meters of height. 

Fabulously located city of Ronda is another example of natural wonder (picture). You could stare at it for hours and rub your eyes with astonishment wondering how it is possible that the city is hanging on vertical cliffs.

If we drive left from Almeria, in the direction of Portugal, we will reach Gibraltar. It is an amazing piece of Europe, a kind of “must-see”, especially if you are admirer of English spirit. There, even the telephone boxes are red, just like those English ones. With a cable cart you can get to the top, it is a bit scary, but its astonishing view is worth it – when standing on European continent you can see Africa.

Andalucia is the second largest region of Spain, there are some big famous cities like Seville, Malaga (picture) and Granada. Of course, the beauty of architecture and natural wonders are striking, the memories are long lasting , but this is the warmth and cordiality of the people which are the most important. And this is how I remember El Ejido, I cannot wait till I come back. I hope, you also keep your fingers crossed for Erasmus!

Muchas gracias a Maria, Ignacio, Pascual y IES Fuente Nueva!

Patrycja Ożarowska

Nareszcie nadszedł czas wakacji ku uciesze uczniów i nauczycieli. Dla tych z nas, którzy udadzą się na wakacje za granicę będzie to próba sił w języku obcym. Mimo, że wyjazdy wakacyjne odbywają się przede wszystkim do naszych zachodnich i południowych sąsiadów (kraje: Niemcy, Czechy, Słowacja, Włochy i Francja), językiem najczęściej używanym w komunikacji za granicą jest niezmiennie od 2009 roku język angielski (wyprzedził w tym wyścigu języki: niemiecki i rosyjski, cyt. CBOS). Skoro język angielski tak bardzo przypadł nam do gustu, że preferujemy go nie tylko w komunikacji w pracy z obcokrajowcami, ale również podczas wyjazdów – warto przyjrzeć się powszechnym błędom, które popełniamy wtedy, gdy stosujemy bezpośrednie kalki językowe: z polskiego na angielski.

I tak na przykład - w ramach podziękowań za przysługę nie bądźmy zdziwieni, gdy nasz rozmówca wbije w nas wzrok pełen niezrozumienia, gdyż nasze powszechne „dziękuję z góry” to po angielsku dosłownie „thank you from the mountain”. Musimy być przygotowani na konsternację rozmówcy w stylu: „Mamy tutaj same płaskie tereny, więc będzie ciężko znaleźć tę górę dla Pana”.

Co w zamian? “ thank you” lub “thank you so much!” (dziękuję/dziękuję bardzo)

Stojąc w kolejce na zjazd w parku rozrywki słyszymy: „Who’s next?” (tłum. Kto następny?) chcemy zapewne krzyknąć: „Rail on me!” (tłum. Kolej na mnie!). Wtedy zamiast zjechać jako pierwsi możemy zostać przywiązani do torów – z założeniem, że się zwyczajnie zgłosiliśmy na ochotnika.

Podobnie, gdy w takiej sytuacji chcemy wskazać swoje pierwszeństwo mówiąc: „I’m first from the shore” („Jestem pierwszy z brzegu”) – rozmówca zapewne będzie się rozglądał wokół nas zastanawiając się o jaki w końcu brzeg nam chodzi? (Shore – tłum. brzeg morza lub jeziora).

Co w zamian? „My turn” (moja kolej)

Przyjrzyjmy się następującej konwersacji w biurze podróży:

My (wiecznie niezadowolony klient): Please, don’t turn my guitar and put coffee on the table! (tłum. Proszę nie zawracać mi gitary, tylko wyłożyć kawę na ławę!)

Obsługa: We don’t have your guitar, Sir… And coffee is not for free! (tłum. Nie mamy pańskiej gitary… A kawa nie jest za darmo.)

My (jeszcze bardziej niezadowolony klient): I don’t tower you! You must step on my hand! (tłum. Nie wierzę wam! Musicie mi pójść na rękę!)

Obsługa (nieco przerażona): We ain’t gonna step on you, Sir! This is beyond our services. (tłum. Nie będziemy Pana deptali! To wychodzi poza zakres naszych usług.)

My (klient na skraju wyczerpania nerwowego): You must do it without corpse! The customer first! (tłum. Musicie to zrobić bez zwłoki. Klient jest najważniejszy!)

Obsługa (w końcu przekonana): Then, where should we hide your corpse? (Więc, gdzie mamy ukryć te pańskie zwłoki? Well, if you insist. We’ll try… (tłum. No dobra, skoro Pan nalega. Postaramy się.)

My (klient pełen nadziei): Do it now! Time is swimming… And I can see the light at the end of the tunnel. (tłum. Zróbcie to teraz. Czas płynie… A ja już widzę światełko w tunelu.)

Obsługa: Not yet, wait, please! We have to get the pro. (tłum. Jeszcze nie teraz, musimy zaczekać na profesjonalistę.)

Czy po takiej konwersacji możemy dziwić się, że turysta zaginął w akcji?

Can I animal to you? – Czy mogę się Wam zwierzyć? Myślę, że ważne jest by próbować konwersacji w języku angielskim, wykorzystywać każdą nadarzającą się ku temu okazję. Jak nam język nie pomoże, to pomoże może gest, a jak gest też nie pomoże, to pomoże może kupa śmiechu. Ale pamiętajmy tylko, by „kupy śmiechu” również nie tłumaczyć dosłownie :)

P. Ożarowska

We środę, 20.06.2018 członkowie Koła Psychologii Społecznej, Altum, udali się do organizacji Philips Kętrzyn, by poznać pewną wyjątkową osobę – Panią Marzenę Dobrenko - Szubstarską.

Wcześniej mieliśmy okazję przyjrzeć się pracy funkcjonariuszy Straży Granicznej, tym razem wybraliśmy organizację biznesową. Philips Kętrzyn zatrudnia obecnie około tysiąca osób, w większości na stanowiskach produkcyjnych. Aby organizacja mogła sprawnie zatrudniać pracowników, otoczyć ich odpowiednią opieką i zapewnić im dobry rozwój, potrzebny jest w niej ktoś, kto sprosta takim zadaniom. Bardzo często jest to specjalista/menadżer pracujący w dziale Human Resources. Zakres wiedzy i umiejętności takiej osoby, jest bardzo szeroki i dotyczy: prawa pracy, rekrutacji i selekcji kandydatów do pracy, szkoleń tzw. miękkich i twardych, oceniania pracowników oraz ich rozwoju.

Pani Marzena swoją przygodę zawodową w Philips Kętrzyn rozpoczynała właśnie w dziale HR. Choć z wykształcenia jest inżynierem produkcji, rozwijała się głównie w obszarze szkoleń. Do jej obowiązków należała również współpraca z agencjami pracy tymczasowej, której celem było zapewnienie odpowiednich zasobów ludzkich tak, by zamówienie dotarło na czas do klienta. Z pewnością tak ambitne zadania wiązały się z dużą ilością stresu, ale również ogromnej satysfakcji wynikającej z dobrze wykonanych zadań.

Pani Marzena wyjaśniła nam jak rozpoczęła się jej praca z metodyką Lean Manufacturing. Próbowaliśmy najpierw odgadnąć na czym polega ten system szczupłej produkcji. Pierwsze nasze skojarzenia związane z wydajnością pracy okazały się trafne. Zauważyliśmy, że pojęcia takie jak: efektywność, przestrzeganie standardów, eliminowanie błędów i punktualność w wykonywaniu zadań są niezwykle ważne w tej organizacji.

„Jeżeli lubicie uczyć się przez całe życie i potraficie być elastyczni, jest to z pewnością praca dla Was” – zapewniła nas Pani Marzena. Byliśmy pod wrażeniem kompetencji, które Pani Marzena nabyła do tej pory na swojej ścieżce zawodowej. Dzięki temu spotkaniu mogliśmy lepiej zrozumieć specyfikę pracy w takiej organizacji oraz to, jaką drogę musi przejść HR-owiec, by służyć innym swoim potencjałem w międzynarodowej organizacji.