Z okazji Dnia Matki nasza szkolna grupa teatralna "Rampa" zagrała swoje przedstawienie pt. "Kandydatki na żonę" w MOKu w Srokowie. Zostaliśmy przyjęci bardzo ciepło i przyjaźnie. Po reakcji publiczności możemy śmiało powiedzieć, że "lipy nie było". Gromkie brawa i radość na twarzach widzów mówiły wszystko. Było to nasz ostatni raz z "Kandydatkami" (chyba).

Teraz zapraszamy na nasze nowe przedstawienie pt. "Leżałem kiedyś na plecach" - wtorek i środa (30,31 maja) o godz. 17.30 w auli naszej szkoły.

Wydawać by się mogło, że spektakl o Krzyżakach będzie denny i nieciekawy, że widzowie wyjdą z teatru znudzeni oraz zaspani. Nic bardziej mylnego. Przedstawienie "Jazda na Zamek", które obejrzeliśmy siedemnastego maja zawierało w sobie wszystko, czego wymagająca publiczność oczekiwała. Trafione żarty, nawiązania do współczesności i satyryczne podejście do tematu sprawiło, że spektakl wciągnął nas do swojego świata, gdzie pozostaliśmy przez kolejne dwie godziny.

Obserwowaliśmy losy mieszkańców Warmii ściganych przez zakon, podziwialiśmy wstawionego Kopernika, który za pomocą nalewek oraz "magii" nauki powoli przygotowywał się do obalenia teorii heliocentrycznej. Nie zabrakło też wzruszających wyznań niewielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego oraz wspaniałego szczęśliwego zakończenia, urozmaiconego komentarzami uczonego. Wybuchy śmiechu i niekończące się brawa dobitnie sugerowały, że spektakl jak najbardziej przypadł widowni do gustu. Przedstawienie zasługuje na ponowne obejrzenie, a aktorzy na wyrazy podziwu.

Nie można zapomnieć o reżyserze, który "odwalił" kawał dobrej roboty. Gratulujemy. Najciekawsze jednak aktorzy zostawili na koniec, bo... Kopernik w gruncie rzeczy był kobietą.

foto: http://www.teatr.olsztyn.pl/

Obsada spektaklu:

Ciocia Zofia – Karolina Latek

Wuj Zenon – Arek Tarkawian

Wiktor – Kuba Ziemczonek

Wojciech – Maciek Żyźniewski

Róża – Sandra Stankiewicz

panna na wydaniu Anna – Weronika Żołędziowska

panna na wydaniu Barbara – Ula Giruć

panna na wydaniu Celina – Maja Rusiecka

panna na wydaniu Zyta – Dominika Woźniak

reżyser, scenograf, instruktor teatralny, operator dźwięku i nasz niezaprzeczalny autorytet – Jarosław Olejnik


"Kandydatki na Żonę" nie są jedynie spektaklem, który warto obejrzeć raz, a potem odrzucić w zapomnienie. Z pozoru komedia, mająca na celu rozbawić potencjalnego widza, stała się dla nas – amatorskich aktorów, czymś o wiele ważniejszym niż przypadkowy uczeń mógłby sobie wyobrazić. Przygotowania do przedstawienia rozpoczęły się już zimą, kiedy wspólnie wybraliśmy scenariusz. Dziewiętnastowieczna opowieść, której akcja rozgrywała się  w niewielkim dworku chwyciła nas za serca już podczas jednej z pierwszych prób, kiedy spotkaliśmy się, by przeczytać scenariusz z podziałem na role. Chyba żadne z nas nie przypuszczało, że będziemy śmiać się do łez z "filtrowania" lub czytania kwestii Barbary w zastępstwie przez męską część grupy, ale dzięki temu wietrzny poranek spędzony w niedużej sali spędziliśmy wspaniale.

Z wystawieniem spektaklu, którego akcja rozgrywała się w czasach tak dla nas odległych, wiązały się nie tylko przymiarki kostiumów, czy dobór scenografii, ale także drobnostki, na które trzeba było zwrócić uwagę wcielając się w wybraną postać. Oglądaliśmy filmy obsadzone w czasie podobnym do "Kandydatek", przeszukiwaliśmy internet, by dogłębnie poznać sposoby ubierania się, fryzury, które nosiły dziewiętnastowieczne damy, wielokrotnie eksperymentowaliśmy, czasami przerysowując pewne zachowania. Wiele dni minęło zanim byliśmy w stanie wystawić spektakl, nad którym tyle pracowaliśmy. W końcu nadszedł czas, by podzielić się z widzami efektami harówki. Premiera "Kandydatek na Żonę" miała miejsce w auli naszej szkoły dwudziestego czwartego kwietnia. Tego dnia wystawiliśmy przedstawienie trzykrotnie - najpierw dwa razy dla uczniów naszej szkoły, następnie wieczorem – dla naszych rodzin oraz przyjaciół. W ciągu trzech dni, zagraliśmy "Kandydatki" dziewięć razy, stanęliśmy przed koniecznością wytrwania ze zróżnicowaną publicznością. Niektórzy reagowali entuzjastycznie, a pozytywny odbiór ze strony widowni dawał aktorom kolejny zastrzyk energii, lecz znaleźli się również tacy, którzy wyglądali na znudzonych, siłą zaciągniętych do świata teatru.

Były chwile gorsze i lepsze, każdy z aktorów miał swoje indywidualne upadki oraz wzloty, ale właśnie dzięki temu nauczyliśmy się polegać na własnej pracy, nie uzależniać się od reakcji publiczności i iść dalej, mimo wszelkich przeciwności. Czerpaliśmy radość z samokształcenia, wynoszenia naszych umiejętności na wyższy poziom. Zetknęliśmy się z nowym dla nas zjawiskiem – improwizacją. Dobry aktor musi radzić sobie ze wszystkim: wygiętą parasolką, wypadkiem z tacą, przewróconym kieliszkiem, nie ukazując zaskoczenia czy strachu. Podczas kilkumiesięcznej pracy, prób nawet w dni wolne od szkoły, zżyliśmy się ze sobą i nauczyliśmy się współpracować. Słuchaliśmy swoich rad oraz wskazówek, a za kulisami nie było chwili bez śmiechu, żartów. Wsparcie, na które mogliśmy liczyć zarówno ze strony innych aktorów jak i godnego podziwu instruktora - pana Olejnika dodało nam skrzydeł. Zajęcia teatralne dały nam bardzo dużo: wiarę w siebie, swoje możliwości, śmiałość oraz odwagę, by wyjść na scenę. Wszystko to na pewno okaże się przydatne w przyszłości, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z przeciwnościami losu. Z perspektywy czasu, nie żałuję ani jednej chwili spędzonej ze wspaniałymi, utalentowanymi ludźmi, przy których mogłam się rozwijać, śmiać, a co najważniejsze – czerpać radość z pasji oraz dzielić się nią z innymi. Mam nadzieję, że wystawimy jeszcze niejeden spektakl w tym właśnie składzie.

ps. Kochani, praca z wami była najlepszą rzeczą, która spotkała mnie w tej szkole.

Weronika

foto: http://www.teatr.olsztyn.pl/content/shows/view/331

Dnia 28 kwietnia ponownie odwiedziliśmy już dobrze nam znany Teatr Jaracza w Olsztynie. Tym razem naszym celem był spektakl "Wyzwolenie" (Stanisława Wyspiańskiego)  w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Głównym bohaterem jest Konrad -  bohater "Dziadów" Adama Mickiewicza. Pojawia się w rzeczywistości w 1902r. i zastaje podzieloną Polskę. Namawia aktorów do grania narodowej sztuki i wskazuje im drogę. Po dwugodzinnym spektaklu wybraliśmy się na do kina na film "Buntownik z wyboru". Bardzo przypadł nam do gustu i po seansie w dobrym nastroju rozeszliśmy się na czas wolny. Wycieczkę zakończyliśmy tradycyjnie w McDonaldzie. Był to kolejny udany wyjazd.

Adam: "Wyjazd mogę ocenić jako naprawdę udany. "Wyzwolenie" Wyspiańskiego okazało się być trudną i bardzo patriotyczną sztuką, a film "Buntownik z wyboru" oglądany w małym, kameralnym kinie dał niesamowite wrażenia i refleksje."

Weronika: "Bardzo lubię wycieczki do teatru, dlatego ta była dla mnie wielką przyjemnością. Spektakl podobał mi się mimo, że mógł być trudny w odbiorze dla tych, dla których wolność ojczyzny jest codziennością. Jestem też bardzo zadowolona z wyboru filmu i serdecznie go polecam :)"

Jak na miłośników teatru przystało, 21 kwietnia stawiliśmy się u "Jaracza", na sztuce aktorów z Policealnego Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka pt. "Przystanek Życie". Znaleźliśmy się na dworcu, aby wyruszyć w muzyczną podróż koleją, gdzie przystankami były życiowe sytuacje, dylematy i problemy, kwitowane niejednokrotnie salwami śmiechu wśród publiki. Zespół grający na żywo porwał nas melodią, aktorzy zaimponowali umiejętnościami wokalnymi, a cały spektakl odcisnął się w pamięci niejednego z nas na długi czas. Wszystkim ludziom pracującym przy tym projekcie należą się ogromne brawa za stworzenie tak przyjemnego w odbiorze dzieła.

foto: http://www.teatr.olsztyn.pl/content/shows/view/348