Brytyjski antropolog i biolog, Robin Dunbar, stworzył teorię, według której da się określić maksymalną liczbę ludzi, z którymi możemy mieć w miarę stabilne i regularne relacje. Cóż to za magiczna liczba, skoro coraz więcej ludzi decyduje się na zmniejszanie liczby „przyjaciół” na swoich profilach? Masz kilkuset znajomych na Facebooku? Koniecznie przeczytaj poniższy tekst.

Największym odkryciem Robina Dunbara jest wspomniana w tytule liczba Dunbara, która wskazuje limit bliskich relacji, jakie jesteśmy w stanie utrzymać z innymi osobami. Limit ten uzależniony jest od budowy i możliwości poznawczych naszego mózgu. Teorię stworzoną przez Dunbara postanowili zweryfikować badacze specjalizujący się w pokrewnych dziedzinach nauki, biorąc pod uwagę zachowania społeczne pierwszych hominidów, preferencje osadnicze ludzi z wielu różnych kontynentów oraz… zachowania ludzi na Facebooku.

Teoria zaprezentowana przez Dunbara w książce” „Ilu przyjaciół potrzebuje człowiek? Na tropie zagadek ewolucji" zakłada, że każdy z nas ma określoną liczbę znajomych, z którymi może utrzymywać stałe relacje. Liczba ta, zdaniem naukowca, ma związek z korą nową - zewnętrzną częścią naszego mózgu, która jest odpowiedzialna m.in. za świadome myślenie. Dunbar uważa, że im większa jest kora nowa, tym więcej relacji jesteśmy w stanie bez większych kłopotów utrzymywać. Po dokładnych badaniach brytyjski antropolog podał konkretną liczbę – 150 - którą zdecydował się potwierdzić badaniami w terenie.

Przed chwilą szefowa zleciła mi zadanie – trzeba wypełnić kolejną ankietę do Kuratorium. Czas operacyjny: pół godziny! Siedzę w wielkim skupieniu i wklepuję na klawiaturze kolejne cyferki, gdy nagle do moich uszu dociera sygnał przychodzącego smsa. O, mamuńciu!!! Odczuwam nieprzepartą chęć spojrzenia na ekran – to może przecież być coś ważnego. Mhm...tylko zerknę… A skoro i tak mam w dłoni telefon, rzucam okiem na Instagrama (może Martyna Wojciechowska dodała jakieś fajne fotki), przeglądam Facebooka, by sprawdzić, czy nie pojawiły się czasem jakieś nowe „lajki” pod moim ostatnim postem:) Jednocześnie (nie wiem, jakim cudem) zauważam, że ktoś udostępnił artykuł o nowych pomysłach na „edukację zdalną w żłobku”. Nie mam dzieci w wieku żłobkowym, czuję jednak, że powinnam się orientować, co jest grane. Klikam w artykuł i natykam się na link do strony z przeceną moich wymarzonych szpilek… A czas mija. Ankieta, Kuratorium i szefowa czekają… Też tak macie czasami?:)

Jeśli nie macie smartfona w zasięgu wzroku, to z pewnością wiecie, gdzie on jest (a może trzymacie go właśnie w rękach). Inaczej nie moglibyście skupić się na czytaniu tego tekstu. Sięgnięcie po komórkę to pierwsza rzecz, jaką robimy po przebudzeniu. Ostatnią czynnością przed snem jest odłożenie telefonu na szafkę nocną. Dotykamy go ponad 2600 razy dziennie i bierzemy do ręki przeciętnie co 10 minut. Gdy tracimy komórkę, nasz świat rozsypuje się na kawałki. Gdziekolwiek spojrzeć: na ulicach, w kawiarniach, restauracjach, autobusach, podczas spacerów i przechodzenia przez ulicę, a nawet w domach przy wspólnych posiłkach – wszyscy wpatrują się w ekrany smartfonów.

Wiem, że jesteście w takim momencie swojego życia, że zastanawiacie się, co robić dalej po liceum, jaki kierunek studiów wybrać, jaką uczelnię... Mam dla Was propozycję spotkań on-line (prawdopodobnie za pomocą Zooma, na którym pracujecie na większości zajęć) z naszymi byłymi uczniami, studentami, którzy mogliby Wam opowiedzieć o kierunkach i uczelniach, które wybrali, o tym, jak się do takich studiów przygotować, na co zwrócić uwagę, jak wyglądał ich egzamin maturalny itp.

Jeśli chcielibyście wziąć udział w takim spotkaniu, proszę napiszcie do mnie poprzez dziennik lub na mój adres mailowy (jest na stronie szkoły w zakładce pedagog szkolny): którym spotkaniem jesteście zainteresowani oraz swój adres mailowy. Wszystkie spotkanie będą się odbywać w godzinach popołudniowych, tak by nie kolidowały z Waszymi zajęciami i zajęciami na studiach.

A oto propozycje:


- informatyka stosowana: Konrad, student I roku Politechniki Wrocławskiej - TERMIN: 7.05.2020, godz. 17.00
- psychologia: Estera, studentka I roku Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej - TERMIN: po 11.05.2020, godz. 17.00
- prawo: Alicja, studentka II roku Uniwersytetu w Białymstoku - TERMIN: do ustalenia
- filologia (arabistyka): Tosia, studentka I roku Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu - TERMIN: do ustalenia

Dodatkowo na 15.05.2020 planowane jest spotkanie on-line na temat pracy studentów Politechniki Wrocławskiej nad SZTUCZNĄ INTELIGENCJĄ.
Może jest kierunek, którym jesteście szczególnie zainteresowani - piszcie w komentarzach swoje propozycje.

Na informacje zwrotne od Was czekam do 6.05.2020 do godz. 15.00 - tak, bym mogła poinformować studentów.

Pozdrawiam
Monika Karanowska

Zaglądacie czasami na TEDx Talks?

Koniecznie obejrzyjcie ten filmik „What does make us change our actions? Tali Sharot reveals three ingredients to doing what’s good for yourself: https://youtu.be/xp0O2vi8DX4

O czym opowiada Tali Sharot? O motywacji oczywiście. Mówi, że podejście pozytywne jest bardziej skuteczne, a do tego konieczna jest natychmiastowa nagroda i bodźce społeczne (takie jakby zachęty w kontekście społecznym). Fajnie się jej słucha i wszystko, co mówi ma sens, w końcu jest specjalistką w dziedzinie psychologii poznawczej i budowy układu nerwowego, tylko…jak to przełożyć np. na naukę?

Zobaczmy! Podejście negatywne jest mniej więcej takie: „Ucz się, bo dostaniesz złą ocenę, bo dostaniesz szlaban na coś tam, bo rodzice utną dopływ kasy itp.” Generalnie przesłanie zamyka się w stwierdzeniu, że jeśli nie będziesz się uczyć, to wydarzy się coś niefajnego.

Czy da się to zmienić w podejście pozytywne? Pomyślmy… Pewnie super byłoby dostawać 10zł za każde wykonane przez nas zadanie z matematyki, ale obawiam się, że wymagałoby to zmiany w nastawieniu innych osób (rodziców, nauczycieli, systemu), a na to niekoniecznie możemy mieć wpływ. Co zatem sami możemy zrobić?

Sharot podaje przykład z dzieciakiem, który pali. Podejście negatywne: „Nie pal, bo będziesz chory i umrzesz”. Podejście pozytywne: „Jeśli nie będziesz palił, to będziesz lepszy w sporcie.

Jak możecie to zmodyfikować w kontekście nauki szkolnej? Podejście negatywne: „Ucz się, bo dostaniesz jedynkę”. Podejście pozytywne: „Jeśli będę się uczyć, będę mądrzejszy”.

Inne przykłady podejścia pozytywnego, które przychodzą mi do głowy, to: Poprzez robienie zadań rozwijam swoje funkcje poznawcze (czyli to, jak szybko myślę i ile zapamiętuję). Wykonywanie obliczeń rozwija moją pamięć operacyjną. Zapamiętując materiał, zwiększam pojemność swojej pamięci. Wykonując projekt/prezentację, mogę pokazać moje dodatkowe zdolności.

Możecie myśleć, że robiąc zadania albo pracę, dostaniecie się na wymarzone studia albo zdobędziecie upragnioną pracę. No, ale to nie zadziała! Dlaczego? Bo potencjalna nagroda jest zbyt daleko. Potrzebujecie nagrody, która będzie bliżej. Don’t get me wrong – posiadanie planu długofalowego jest super i pomaga podejmować ważne decyzje (nie miotamy się wtedy przy wyborze rozszerzeń czy zajęć dodatkowych). Jednak dla zmiany zachowania należy zapewnić sobie natychmiastową nagrodę. Jak? Ciężko to zrobić. Przydałoby się, żeby przychodziło to z zewnątrz (nauczyciele), ale sami możecie spróbować pracy na mniejszych celach. Zamiast np. nastawienia na nagrodę w postaci dostania się na studia za rok, dwa, trzy lata, spróbujcie nagrody w postaci zrealizowania planu na dzisiaj.

Możecie wypisywać w jednym miejscu rzeczy, które macie do zrobienia i skreślać je, kiedy ta rzecz zostanie wykonana. Zadziała trochę jak tablice motywacyjne, które mamy przygotowują dla małych dzieci (kiedy szkraby widzą, że za pościelenie łóżka dostają buźkę, to potem chcą szybko zrobić coś jeszcze, żeby dostać kolejny znaczek).

Robiliście kiedyś jakiś kurs online albo czytaliście książkę na czytniku? A może obserwowaliście jakikolwiek pasek ładowania? Z automatu lubimy obserwować postęp. A już obserwacja własnego postępu sprawia, że taplamy się w koktajlu z endorfin i dopaminy (o tej mieszance opowiem Wam następnym razem). Zaprojektujcie sobie taką tablicę, na której będziecie widzieć swoje postępy – będzie Wam się bardziej chciało.

No i jeszcze zostaje kontekst społeczny. Wiadomo, że porównywanie się do innych jest „be” i wszyscy jesteśmy wspaniali, jednak, w kontekście motywacji, świadomość, w którym miejscu na skali jesteście sprawia, że chce się bardziej (bo chcemy być lepsi niż średnia). Jak to zrobić? Można np. przyjąć, że wg badań uczniowie, którzy stosują techniki motywacyjne osiągają lepsze wyniki w nauce. Można też uczyć się w grupie i ustalić, że w każdy piątek porównujecie swoją wydajność, np. we 2-3 osoby.

A jeśli to za mało, spójrzcie na ilość osób czytających moje artykuły na stronie szkoły lub Facebooku. Jeśli przyjmiemy, że średnio zagląda do nich 50 osób, to oczywistym:) jest, że czytając ten tekst zdobyłeś/łaś wiedzę tajemną, której nie ma pozostała grupa uczniów. No i masz teraz narzędzia do poprawy swojej efektywności, których oni nie mają:)

Korzystajcie!

Monika Darmofał-Karanowska

Przygotowałam dla Was “ściągę” z wiarygodnych i rzetelnych miejsc w Internecie, do których warto zajrzeć i zobaczyć, co ciekawego piszą eksperci na tematy psychologiczne i dotyczące szeroko pojętego samorozwoju. To także lista specjalistów, których cenię i gorąco polecam:

Załączam też spis książek, którymi możecie zająć czas w czasie nadchodzącego długiego weekendu, a przy okazji zadbać trochę o samorozwój, albo rozszerzyć wiedzę na temat tego, jak działa ta niesamowita maszyna, którą jest człowiek. Większość jest dostępna jako audiobooki lub e-booki. Legimi i Empik Go mają 14-dniowy okres próbny.