Dzisiaj w naszej szkole było różowoJ I chociaż niektórym ten kolor kojarzy się z jednorożcami, trzeba pamiętać, że w październiku ma on szczególne znaczenie: różowa wstążka jest wyrazem wsparcia kobiet walczących z rakiem piersi.

Skąd taki symbol?

Gdy w 1988 roku na raka piersi śmiertelnie zachorowała Phyllis Starr Wilson, twórczyni magazynu „Self”, redaktor naczelna tego pisma (Alexandra Penney) postanowiła głośno zaprotestować. Wzorując się na czerwonej wstążce będącej symbolem chorujących na AIDS, umieściła na okładce magazynu podobną, ale w różowej wersji, by w ten sposób złożyć hołd zmarłej koleżance.

Jak się później okazało, mimo iż Wilson chorowała latami, wiele osób nie miało świadomości, na jaką chorobę cierpi. Alexandra Penney poszła o krok dalej i do współpracy zaprosiła Evelyn H. Lauder, ówczesną wicedyrektor znanej marki kosmetycznej Decyzją tej ostatniej wstążka stała się dekoracją najpierw jednej, a potem wszystkich kas w salonie marki przy Saks Fifth Avenue.

Niedługo później Evelyn stanęła na czele Breast Cancer Research Foundation, które w swoim logo mogło mieć tylko jeden znak. Kobieta wiedziała, że gra warta jest świeczki. Choć sama zmarła na raka jajników, miała na koncie wygraną walkę właśnie z rakiem piersi. Jej fundacja zebrała ponad 700 milionów dolarów przeznaczonych na zapobieganie chorobie i zwiększanie świadomości profilaktyki, a także samo leczenie.

My nie mamy 700 milionów dolarów, ale w tym roku udało nam się zebrać ponad 700 zł :) Całkowity dochód z naszego kiermaszu trafi po raz drugi do Fundacji „Rak'n'Roll. Wygraj Życie”.

Wszystkim uczniom i uczennicom, nauczycielom i nauczycielkom oraz rodzicom, którzy wsparli naszą akcję, serdecznie dziękujemy. Ciasta były jak zawsze przepyszne!

Ile razy w ostatnim tygodniu wzruszyłam się oglądając blok reklamowy? Czy potrafię rozpłakać się w towarzystwie innej płaczącej osoby? Jak to się dzieje, że inni nie dostrzegają tego, co mi od razu rzuca się w oczy? A może to ja rozumiem wszystko opacznie? Może to ja nigdy nie mam racji?

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które wciąż nie znajdują odpowiedzi na powyższe pytania, sięgnij po książkę Christel Petitcollin pt. "Jak mniej myśleć?".

            Zastanawiałeś się kiedyś, czym jest wrażliwość? I czy bycie wrażliwym ułatwia nam, czy utrudnia nasze codzienne funkcjonowanie? Jestem pewna, że znajdą się tacy, którzy uznają, że bycie osobą wrażliwą równa się byciu słabym bądź uległym. Jeszcze inni powiedzą, że wrażliwcy to osoby dysfunkcyjne, z czym się całkowicie nie zgadzam.

            W książce Christel Petitcollin wyczytałam, że wrażliwość, emocjonalność i uczuciowość są proporcjonalne do inteligencji. To tłumaczy jednocześnie fakt, że ludzie wrażliwi nie lubią terminów „nieprzeciętnie zdolny" albo „o wysokim potencjale intelektualnym". Dlatego w psychologii wyprowadzono pojęcie NADWYDAJNOŚCI MENTALNEJ.

            Ludzie nadwydajni mentalnie przeżywają to, co się wokół nich dzieje z niezwykłą intensywnością, odbierają przy tym więcej informacji niż przeciętni ludzie. Zjawisko to nazywa się hiperestezją. Jeśli więc za dużo myślisz, twój mózg będzie charakteryzowała hiperestezja. Tym terminem określa się zjawisko posiadania pięciu nadzwyczaj wyostrzonych zmysłów. Zatem hiperestezję możemy podzielić na: wzrokową, słuchową, ruchową, węchową i smakową. Jeśli receptory są zbyt czułe, hiperestezja może stać się wyczerpująca, a nawet upośledzająca.

Ogólnie rzecz biorąc, ludzie nadwydajni mentalnie mają trudności z wyborem i zadecydowaniem, co jest ważne, a co nie. Koniec końców zasypywany informacjami hiperestetyk, marzy tylko o tym, by się wyłączyć.

            Ludzie nadwydajni mentalnie są jednak zawsze gotowi się cieszyć i wzruszać nawet małymi rzeczami, np. zachodem słońca lub śpiewem ptaków. Wtedy uświadamiają sobie swoją odmienność, gdyż próbując podzielić się swoim zachwytem z bliskimi, spotykają się z niezrozumieniem. W ten sposób wszystkie informacje, jakie otrzymują ludzie nadwydajni, głęboko ich poruszają. W końcu czują się silnie związani z całym światem, ubolewają z powodu jego złego funkcjonowania i własnej bierności.

Często towarzyszy im powątpiewanie we własną inteligencję. Nadwydajni wiedzą, że czasami zachowują się strasznie głupio i jest im z tym źle, bo mają świadomość, jak są odbierani w społeczeństwie: wrażliwi, emocjonalni i uczuciowi = słabi i niedojrzali, czyli w konsekwencji za naiwni, głupi i bezmyślni.

            Nadwydajni posiadają wiele umiejętności. Są bardzo cenieni za to, że potrafią słuchać i nieść pociechę innym ludziom (wielu wykorzystuje te cechy w życiu zawodowym). Co ciekawe nadwydajni, na podobieństwo Kasandry, widzą, słyszą i wyczuwają wiele rzeczy, jednak są skazani na milczenie, gdyż ludzie zamykają swoje uszy na ich przestrogi. Najciekawsza umiejętność, o której przeczytałam, jest myślenie rozgałęzione. Polega ono na tym, że z jakiejś idei wyłania się dziesięć innych, a z nich dziesięć kolejnych, a potem następne i następne. Dlatego mózg nadwydajnych nigdy nie przestaje działać!!! Wiąże się to jednak z pewnymi niedogodnościami wynikającymi z tego, że stan emocjonalny takich osób może ulec gwałtownej przemianie (łatwo przechodzą od śmiechu do płaczu).

            Jeśli masz wrażenie, że jesteś inny, odmienny, płaczliwy, wybuchowy albo łatwo się wzruszasz, don’t worry! Tylko ty możesz sobie powiedzieć: "STOP!" i ujarzmić swój nieposkromiony umysł. Niech Cię bawi twoja hiperestezja! Zaufaj sobie, a szybko odkryjesz swoje tajemnicze umiejętności. Ciesz i rozkoszuj się światem wokół, który odbierasz z ogromną intensywnością przy pomocy twoich pięciu kolegów: wzroku, słuchu, ruchu, węchu i smaku. Nie zapominaj o nich, gdyż oni również pragną zwolnić swoje obroty, zatrzymać się i odetchnąć cudownym życiem. I zapamiętaj jedno z najważniejszych zdań: "Żyjesz tu i teraz!".

Z pozdrowieniami dla Wszystkich „odmieńców”

Zuzanna Suszczyńska

 

A z tym wiąże się wiele obaw... Jak to będzie? Czy sobie poradzę? Czy nie będzie jakoś dziwnie spotkać wszystkich na żywo? Te i wiele innych myśli pojawia się w głowach niektórych z Nas. Zarówno Wy – uczniowie, jak i my – nauczyciele mamy wątpliwości, odczuwamy niepewność: czy odnajdę się na nowo w innym trybie pracy i w kontakcie bezpośrednim z tak dużą ilością uczniów czy nauczycieli?

Skąd się biorą nasze wątpliwości? Z wyobrażeń.

Mózg tworzy różne scenariusze tego, jak może być. Próbuje nas przygotować na nasze najczarniejsze wizje – odrzucenie, brak akceptacji, pomyłki, chaos czy tzw. „nieogarnięcie”. A organizm reaguje na te hipotetyczne sytuacje tak, jakby działy się naprawdę. I pojawia się lęk.

Warto w takiej sytuacji pamiętać o kilku rzeczach:

👉 Nie jesteś z tymi emocjami sam/sama – inni też to mają. Choćby ja. Inni też obawiają się powrotu do szkoły. Jedni bardziej, inni mniej. Niektórzy się nie obawiają, cieszą się i drżą z ekscytacji – to prawda, ale uczucie niepewności też jest powszechne i może spokojnie towarzyszyć radości czy niecierpliwości przed spotkaniem ze znajomymi. Te emocje mogą się mieszać, przeskakiwać z jednego bieguna na drugi. I to jest całkowicie zrozumiałe.

👉 Kiedyś już to przeżyłeś/łaś – zdarzały się już w życiu takie sytuacje, kiedy coś nowego, innego i niewiadomego budziło u Ciebie obawę czy lęk. Mimo wszystko udało się to opanować a nawet przetrwać. Ostatecznie okazywało się, że nie taki wilk straszny, jak go malują i wejście w środowisko albo stawienie czoła nowej sytuacji, wcale nie było takie trudne. Udało się. To znaczy, że masz zasoby, by poradzić sobie również w tej sytuacji.

👉 Lęk i obawa to naturalne emocje – nie ma co się oszukiwać – te uczucia są, istnieją i mają się dobrze. W odpowiednim natężeniu są nawet zdrowe i pożądane. Oczekiwanie, że niepewność się nie pojawi może być myśleniem bardzo życzeniowym, a nawet magicznym. To trochę tak, jakby się chciało żyć w świecie, w którym możemy doświadczać wyłącznie pozytywnych emocji, a te trudne, niekomfortowe obchodzą nas bokiem. A tymczasem są one naturalnym składnikiem naszego koktajlu uczuciowego i sprawiają, że się rozwijamy.

Jeśli lęk przed powrotem do szkoły nas paraliżuje? Jeśli z tego powodu zaczynamy panikować?

Rozumiem, że racjonalizacja wcale nie musi w takiej sytuacji zadziałać. Ba! Może nawet przynieść odwrotny skutek. To, co gorąco rekomenduję, to przyjrzeć się podłożu lęku i zastanowić się, czy boję się czegoś rzeczywistego, czegoś co mi zagraża, czy boję się tylko swoich wyobrażeń na ten temat. Taka refleksja pozwala często złapać dystans.

Jeśli nie zadziała warto postarać się wrócić na ziemię i skupić się na odczuciach zmysłowych, tych płynących z ciała – by nie dać się ponieść myślom o zagrożeniach. Można sprawdzić, jakich 5 rzeczy teraz słyszę, widzę czy czuję swoim ciałem (np. spodnie w pasie itp.). Często pozwala to poczuć się bardziej tu i teraz. A to z kolei odcina nas od gonitwy hipotez, których de facto się boimy.

A co, jeśli obawy są racjonalne i boimy się, czy ta decyzja o powrocie jest dobra?

Porozmawiaj wtedy o swoich obawach z rodzicami lub kimś bliskim Powiedz im, co Cię niepokoi. Nie bój się pytać. Sprawdź, co się stanie, kiedy wypowiesz na głos swoje wątpliwości.

No i na koniec – zawsze możesz przyjść do mnie lub porozmawiać ze swoim wychowawcą. Warto, byśmy wszyscy się wzajemnie wspierali w tych trudnych czasach.

Do zobaczenia na żywo!

Monika Karanowska

W miniony piątek odwiedziły nas (uczniów i uczennice klasy IIaG i IId1G) nasze rówieśniczki z jednego z poznańskich liceów realizujące projekt społeczny OUTyzm. Podczas wirtualnego spotkania Zosia i Roma przybliżyły nam, co oznacza życie ze spektrum autyzmu, obaliły popularne stereotypy dotyczące autyzmu i przedstawiły różne sposoby rehabilitacji. Wiedzieliście, że jedną z najskuteczniejszych metod rehabilitacji jest animaloterapia? Tak, dobrze się domyślacie, to terapia przy pomocy zwierząt – głównie psów i koni.

Nie wiadomo dlaczego dzieci mają autyzm. Naukowcy i lekarze cały czas poszukują odpowiedzi na to pytanie. Wiemy na pewno, że autyzm wpływa na funkcjonowanie mózgu i ciała. U dzieci z autyzmem zmysły, procesy myślowe, komunikacja i ruchy ciała działają inaczej. To sprawia, że postrzegają świat w bardzo nietypowy sposób.

Niektóre dzieci z autyzmem niczym się nie wyróżniają, a autyzm wpływa jedynie na to, jak się zachowują i porozumiewają w określonych sytuacjach. U innych dzieci autyzm wpływa na to, co robią i jak się porozumiewają przez cały czas. Czasami autyzm wpływa na dzieci w tak dużym stopniu, że nie mogą kontrolować swojego ciała, ani porozumiewać się mową.

Na zakończenie spotkania mogliśmy wziąć udział w quizie wiedzy o autyzmie, a także uzyskać odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Warsztaty były z pewnością okazją do poznania perspektywy, z jakiej osoby autystyczne obserwują świat, są one istotną częścią naszego społeczeństwa i nie powinny być z niego wykluczane.

Zachęcamy Was do obejrzenia krótkiego filmiku – przez świat osób ze spektrum autyzmu przeprowadzi Was głos Kayah :)

Mikołaj Kłek IIaG

Monika Darmofał-Karanowska

 

P.s.: Wszystkich zainteresowanych realizacją projektów społecznych w ramach olimpiady praktycznej „Zwolnieni z teorii” zapraszamy do kontaktu z pedagogiem szkolnym

 

To narzędzie skierowane jest bezpośrednio do Ciebie, Dziewczyno/Chłopaku! Znajdziesz w nim kilka ćwiczeń, które pomogą Ci przetrwać trudny czas i pozwolą spojrzeć na siebie trochę inaczej. Wśród zadań są te dotyczące radzenia sobie ze stresem i emocjami, jak i ćwiczenia uważnościowe i medytacyjne, komunikacyjne i skupione na zmianie zachowań. Możesz zrobić je wszystkie lub tylko wybrane. Możesz je powtarzać albo zrobić tylko raz. Możesz robić je sama/sam lub z zaprzyjaźnioną osobą.

A przy okazji polecam tu zajrzeć tym, których kręci studiowanie w przyszłości psychologii – udostępniam, korzystajcie!

<- pobierz ->

 

Pozdrawiam - Monika Karanowska