Formalnie kończy się pierwszy dzień naszej wycieczki, która zapowiada się lepiej niż wspaniale. Zachwyceni przestronnymi pokojami z pięknymi  balkonami z  widokiem na cale miasteczko oraz potrawami rodem z kuchni Gordona Ramseya udaliśmy się na plaże. Pokonawszy gąszcz chaszczy i ciemne tunele (wąwóz Chłapowski) ujrzeliśmy morze piasku i drugie, wody. Jedni z nas zdecydowali się na przelanie miedzy palcami tylko piasku, drudzy wody, a niektórzy skromnie, wcale nie pokazali swoich stóp. Spacer nad brzegiem morza, wspinaczka na wysokie klify i opalanie się w zachodzącym słońcu zostawiłyby nas w cudownym humorze, gdyby nie ostry rygor jaki trzymają opiekunowie, którzy ściśle pilnują ciszy nocnej i co 10 minut sprawdzają czy każdy, umyty i w piżamie leży w łóżku.

Pozdrowienia ze słonecznego Chłapowa, Marta Jurgielajtis

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież